SIOSTRY SŁUŻEBNICZKI NIEPOKALANEGO POCZĘCIA
NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
Portal Duszpasterstwa Powołań Prowincji Najświętszego Serca Pana Jezusa

CUD

cud

Po co Kościół daje nam świętych i błogosławionych? Dlaczego mamy się modlić za ich wstawiennictwem? Czy nie wystarczy modlitwa do samego Boga?...

Odpowiadam Wam, że nie...

Pan Bóg posługuje się ludźmi i przez tych ludzi pragnie nam tu, na ziemi, pokazać, że świętości nie osiąga się tylko i wyłącznie w niebie...,że każdy z nas, o ile z wiarą będzie "widział" zdarzenia dnia codziennego - może być święty.

Taki znak od Boga odczytała ponad 30 lat temu pani Maria Szmyd, która doznała łaski uzdrowienia za wstawiennictwem bł. Edmunda Bojanowskiego.

Ponad 30 lat temu, młoda Maria Szmyd, uczennica I klasy liceum w Brzozowie zachorowała na raka. Ortopeda nie miał wątpliwości, że jest to niezwykle złośliwy nowotwór. Doradzał natychmiastową amputację całej nogi aż po biodro. Zalecał pośpiech, "póki nie ma przerzutów". Matka Marii - p. Janina zdecydowanie odrzuciła myśl o amputacji, mówiąc doktorowi, że liczy tylko na Lekarza Niebieskiego. Prawdę o chorobie ukryła przed córką. W drodze powrotnej ze szpitala, błagała w sercu Matkę Bożą, by wskazała jej, do kogo ma się zwrócić o pomoc w swoim doświadczeniu, do kogo ma się modlić i za czyją przyczyną ma prosić Boga o zdrowie dla córki.

cud

Na drugi dzień poszła do najbliżej mieszkających sióstr służebniczek, aby poprosić je o modlitwę. W nocy miała sen: "Razem z synem Antonim, na rozległych łąkach, kopaliśmy ziemię, która miała być wysłana na badania. Syn odwrócił ziemię łopatą i zobaczyliśmy na tle czarnej ziemi - żółtą ziemię, w kształcie guza. Właśnie z tej żółtej ziemi miała być pobrana próbka do badania i wysłana w tym celu do Lublina lub Krakowa... W tym momencie cichutko nadleciał helikopter, a z jego okna wychylił się uśmiechnięty mężczyzna w okularach i z brodą. On powiedział do nas: Nic z tego badania nie będzie ani w Lublinie ani w Krakowie! Ja pomogę..."

Nazajutrz, jedna z sióstr służebniczek, przyniosła obrazek swojego założyciela - Ojca Edmunda Bojanowskiego. Poprosiła, aby ten obrazek położyć na chore miejsce dziewczyny i aby wspólnie modlić się o zdrowie dla Marii przez przyczynę Edmunda Bojanowskiego. Gdy matka wzięła obrazek - zauważyła, że na nim jest ten właśnie mężczyzna ze snu...

Rozpoczęła się gorliwa modlitwa. Dołączyły do niej siostry służebniczki, nie tylko miejscowe, ale również z domu generalnego w Starej Wsi. Cała rodzina Marii zanosiła również żarliwe modlitwy do Boga, wieczorami gromadziła się na różańcu. Mama Marii tak to relacjonuje: "Powtarzałam po wiele razy: "Ojcze Bojanowski, daję Ci moje modlitwy, daję Ci cały przeżyty dzień, radości i strapienia, obawy i przykrości, a nawet zdenerwowanie moje, byś to wszystko złożył w ręce Matki Najświętszej, byś prosił, bo ja niegodna, o zdrowie dla Marysi". Miałam gorącą i silną wiarę, że On pomoże, że uprosi u Matki Bożej i u Pana Jezusa tę łaskę"....

cud

Po serii kolejnych badań, lekarze coraz bardziej utwierdzali się w przekonaniu, że amputacja nogi jest konieczna. Rodzice Marii nie wyrażali na to zgody. Postanowili zdać się na wolę Bożą. Mama Marii była pewna skuteczności wstawiennictwa Edmunda Bojanowskiego.

I nie zawiodła się...

Po kilku miesiącach - ból nogi zaczął ustępować. Maria chodziła o kulach. Zakazano jej stawać na chorą nogę. Co jakiś czas jeździła na badania kontrolne do szpitala. Stwierdzono zmniejszanie się guza. Mimo to nadal nalegano, by rodzina zgodziła się na amputację...

W lecie kule okazały się już niepotrzebne. Maria od września rozpoczęła, przerwaną na rok, naukę. Mijały dni i miesiące. Guz wciąż się zmniejszał. Przerzutów nie było.

cud

W 1976 roku matka złożyła w podzięce wota w postaci serduszek - Matce Bożej Częstochowskiej w kaplicy sióstr w Orzechówce i Ojcu Edmundowi Bojanowskiemu, którego portret wisi w domu zakonnym.

Dla medycyny Maria pozostała "zagadką" i "tematem do dyskusji", "dziwnym przypadkiem, budzącym zainteresowanie w kołach lekarskich".

Kościół uznał jej uzdrowienie za c u d. Na tej podstawie Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował Edmunda Bojanowskiego 13 czerwca 1999 roku.

My, jego duchowe córki, czekamy na kanonizację. Aby mogła się ona dokonać, potrzebny jest kolejny cud....

Każdy z nas może dostąpić łaski cudu. Należy tylko z głęboką wiarą o to prosić. Jeśli masz jakąś szczególną intencję - napisz do skrzynki modlitw. Pomożemy Tobie w modlitwie, aby nasz Ojciec Założyciel "stał się dla Ludu Bożego świętym orędownikiem we wszystkich jego potrzebach".

SIOSTRY SŁUŻEBNICZKI NP NMP, ul.WILANOWSKA 26 05-510 KONSTANCIN-JEZIORNA, tel.022 756 44 36