ŚWIADECTWA OSÓB POWOŁANYCH

Urodziłam się w rodzinie niewierzącej. Rodzice twierdzili, że są prawosławnymi, ale cerkwi w miejscowości, gdzie mieszkaliśmy, nie było. Stąd też i do tej wspólnoty przynależności nie było. Wychowywała mnie, i moich dwóch braci, mama i babcia. Miałam w szkole koleżanki, które deklarowały się, że chodzą do kościoła, w rzeczywistości jednak - to tylko ich dziadkowie budowali kościół, a one same nigdy nie wspominały o swojej wierze, ani o tym, co to znaczy wierzyć. Ale, jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego, człowiek ze swej istoty jest osobą religijną i poszukuje Boga,... więc i ja, w trudnych sytuacjach wzywałam Go, wołałam do Niego, chociaż do końca nie byłam świadoma: Kim jest Bóg...Bywały momenty w życiu, w których pozostawał mi tylko On, bo wszyscy inni zawiedli...Wołałam Go, ale nie wiedziałam, czy mnie słyszy, czy w ogóle istnieje...Teraz już, po wielu latach widzę, jak ON, mój Ojciec, opiekował się mną, czuwał i wyzwolił z bagna grzechu, w którym tkwiłam bardzo głęboko.
CHWAŁA WSZECHMOGĄCEMU I ŻYWEMU BOGU !!!
Zaczęłam poznawać wiarę i napełniać się nią mając osiemnaście lat. Przyprowadziła mnie do grupy młodzieżowej moja koleżanka, o której nawet nie wiedziałam, że chodzi do kościoła. Jej życie niczym szczególnym nie wyróżniało się od mojego. Był wtedy czas Wielkiego Postu. Poszłyśmy na drogę krzyżową. I tam Jezus dotknął moje serce...Pamiętam, jak bardzo poruszyło mnie to, że ON oddał za mnie, za moje wszystkie grzechy, upadki, niedociągnięcia - swoje Życie. Wtedy, po raz pierwszy, ogarnęła mnie MIŁOŚĆ BOGA. Wtedy zapragnęłam innego życia, życia w wolności, w czystości serca, bez grzechu.
Uważam to za wielką łaskę Pana, że w jednym momencie zerwałam ze wszystkim, co pogrążało mnie w grzechu. Bardzo pragnęłam przyjąć chrzest św. i stać się prawdziwym dzieckiem Bożym. Po pół roku moje pragnienie zostało zrealizowane. Odtąd wszystko, co poznawałam, co odkrywałam, w mojej codzienności, było wypełnione innym Duchem - Duchem Boga, a co najważniejsze - poznałam mojego Pana i Przyjaciela, Jezusa, który mnie kocha, rozumie, wysłuchuje i przyjmuje mnie taką, jaka jestem.
W mojej parafii pracują Siostry Służebniczki Niepokalanego Poczęcia NMP. Przyglądając się ich życiu, modlitwie, pracy, rodziło się we mnie pragnienie takiego życia - życia wyłącznie dla Jezusa. Chciałam, tak jak te siostry, nieść Boga, dobrego Ojca, do wszystkich ludzi, a szczególnie do mojej rodziny / oni jeszcze po dziś dzień nie rozumieją mojego wyboru i stylu życia/...
Teraz, będąc drugi rok po ślubach czasowych, jeszcze bardziej odkrywam sens życia zakonnego. To nie jest "coś", co dostajesz i masz... To jest "życie", a życie należy rozwijać. Były i będą chwile radosne i smutne, ale najważniejsze jest ufać i pamiętać, Komu zawierzyłam i każdego dnia, na nowo, ponawiać swój wybór. I jak Maryja - nieustannie powtarzać FIAT, niech się stanie tak, jak Pan tego ode mnie chce...
Bóg jest Wszechmogący i Żywy i On bardzo chce być ze mną, a ja z Nim.
AMEN. ALLELUJA !
Siostra Tamara służebniczka Maryi
z Kazachstanu
|