ŚWIADECTWA OSÓB POWOŁANYCH
Pochodzę z parafii Św. Trójcy w Łobżenicy, z której wyszła
dość znaczna liczba powołań z całej diecezji. Jak tylko pamiętam, zawsze każdego roku
odbywały się prymicje. Do zgromadzeń zakonnych też udawały się dziewczęta,
ale o tym mniej się słyszało. Codziennie przed wieczorną Mszą św. odmawiano
różaniec w intencji powołań. Ja także modliłam się o powołania kapłańskie i
zakonne, ale nigdy nie myślałam o swoim powołaniu. Lubiłam uczestniczyć w
Mszach prymicyjnych, to mnie ubogacało i podnosiło na duchu.
Kiedy chodziłam do ósmej klasy szkoły podstawowej, wówczas zaczęłam
mocno zastanawiać się co dalej będę robiła. W sercu pojawiło się
pytanie, dlaczego ty się modlisz o powołanie dla innych, a nie dla siebie? I
nastąpiła walka w duszy, przecież ja się nie nadaję. Jeśli spotykałam w
codzienności jakieś niemoralne postępowanie ze strony innych osób, wówczas
smutno mi było i w sercu pragnęłam postępować inaczej, aby w ten sposób
wynagradzać Panu Jezusowi. Były też chwile, kiedy chodziłam z koleżankami na dyskotekę,
ale gdy szłam, to żałowałam i czułam się źle. Miałam
nawet sympatię, z którym zaczynałam się spotykać, ale wówczas czułam, że
oszukuję siebie i jego. Dlatego skończyłam z tym i wtedy poczułam gorące
pragnienie służenia Jezusowi w drugim człowieku.
Po skończeniu szkoły podstawowej zgłosiłam się do Zgromadzenia, ale
ze względu na dobro mojej rodziny, Matka Generalna poradziła mi najpierw
skończyć szkołę średnią. Jednakże moja historia tak się poukładała, że mając
17 lat wstąpiłam do Zgromadzenia i maturę zdałam jako postulantka.
Jestem w Zgromadzeniu 24 lata i mogę powiedzieć, że czuję się
szczęśliwą, i gdybym miała jeszcze raz wybierać, to wybrałabym Zgromadzenie
Sióstr Służebniczek Maryi.
Siostra Michała służebniczka Maryi
|